poniedziałek, 31 lipca 2017

161. "Wszystko będzie najlepiej"



Autor: Beata Pawlikowska
Tytuł: „Wszystko będzie najlepiej”
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Ilość stron: 218


„Wszystko będzie najlepiej” stanowi moje drugie spotkanie z kursem pozytywnego myślenia Beaty Pawlikowskiej. Pięknie wydany poradnik jest źródłem wielu cennych porad, które mają zmienić nasze życie na lepsze. Znajdziemy tutaj wiele przemyśleń, refleksji, życiowych wskazówek, których zadaniem jest pomoc w zrozumieniu siebie i otaczającego nas świata.

W książce zamieszczono 30 myśli, po jednej na każdy dzień danego miesiąca. Ich przeczytanie nie zajmie nam więcej niż kilka- kilkanaście minut dziennie. Po lekturze tekstu powinniśmy przemyśleć jego sens oraz zapisać własne wnioski, spostrzeżenia w miejscu do tego przeznaczonym. Całość wzbogacona jest ciekawymi ilustracjami, które w doskonały, niekiedy dosyć humorystyczny sposób obrazują nam daną sytuację.

Tym razem autorka zachęca nas do skupienia się wyłącznie na własnym życiu, na realizacji swoich marzeń, pasji i pragnień, na budowaniu poczucia bezpieczeństwa i spokoju. Skłania nas do witania każdego dnia z uśmiechem oraz radości nawet z najdrobniejszych rzeczy, jakie zdarzą się w naszym życiu. Próbuje budować w nas poczucie własnej wartości oraz pewności siebie. Zachęca do zdrowego stylu życia, odpowiedniego wypoczynku i właściwego odżywiania się. Bowiem wszystko to wpływa na naszą kondycję zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Uświadamia nam, że dzięki sobie możemy wiele osiągnąć, spełnić swe marzenia.

Lekki, plastyczny, a zarazem prosty język sprawia, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Każdy z nas w opisywanych sytuacjach może odnaleźć cząstkę siebie. Przedstawione problemy pokazują nam, że tak naprawdę wszystko to, co spotyka nas w życiu zależy od nas samych.

Poradnik z pewnością przypadnie do gustu tym, którzy pragną coś zmienić w swoim dotychczasowym życiu.

Polecam i zachęcam do lektury.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.

160. "Przeminęło z mailem"

Autor: Barbara Drews
Tytuł: „Przeminęło z mailem”
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 208



W dobie Internetu, postępującej technologii, wiadomości email stanowią jeden z podstawowych środków komunikacji. Tę formę wykorzystujemy w domu, w  pracy, na uczelni, wszędzie tam, gdzie posiadamy potrzebę skontaktowania się z drugą osobą. Wysłana w ten sposób informacja w szybkim tempie dotrze do adresata, a i możemy ją wysłać z prawie każdego miejsca na świecie. 

Powieść Barbary Drews „Przeminęło z mailem” intryguje już swoim tytułem, który w pierwszej chwili skojarzył mi się z „Przeminęło z wiatrem”- kultową historią Scarlett O’Hary. Do tego wzrok przykuwa okładka, utrzymana w barwach szarości, bieli, czerni i czerwieni. Kojarzy mi się ona z nieodkrytą tajemnicą, z czymś ulotnym i nieuchwytnym.
Głównymi bohaterami, a właściwie nadawcami i adresatami wiadomości są Barbara oraz Kostek. On jest profesorem, ona jego studentką. Początkowo oboje piszą do siebie maile, wymieniają się swoimi myślami, z czasem przychodzi moment na pierwsze spotkanie, później kolejne i kolejne. Ich relacja przekształca się w prawdziwą przyjaźń. Oboje wspierają się w ciężkich chwilach, a każde z nich w momencie poznania niesie za sobą ogromny bagaż życiowych doświadczeń. Ona właśnie rozwodzi się z mężem, on pozostaje w separacji z żoną, która wraz z synem mieszka w Zurychu, a on odwiedza ich w trakcie krótkich wizyt w tym miejscu. 

Jest to dosyć oryginalna historia opowiedziana w mailach. Nie mamy tutaj żadnej akcji, bohaterów, opisów. Wszystko, czego się dowiadujemy zostało przedstawione w wiadomościach, które pochodzą z prywatnego archiwum Barbary i Kostka. Część z nich co prawda została zmieniona lub pominięta, pomimo tego stanowią one ważne źródło informacji o życiu ich autorów. Elementem, jakiego mi zabrakło w książce jest brak osadzenia zdarzeń w czasie. Czytając wielokrotnie miałam również wrażenie, że dana informacja jest całkowicie wyrwana z danego kontekstu, tak jakby stanowiła fragment jakiejś większej całości.

Mamy tutaj do czynienia z dwójką dojrzałych ludzi, po 50. Każde z nich wiele w życiu doświadczyło, przeżyło. Oboje pragną teraz bliskości i wsparcia ze strony tej drugiej osoby. W wymienianych mailach dzielą się swoimi przemyśleniami, przeżyciami i emocjami. Czytelnik staje się świadkiem ich chwil szczęścia, radości, ale również smutku. Niejednokrotnie towarzyszą im wahania nastrojów, myśli samobójcze, co wprowadza nas w nastrój melancholii oraz zadumy. Jesteśmy obserwatorami rozwijającej się relacji, która z czasem nabiera kształtów i barw. Przekształca się w prawdziwe uczucie. Każdego dnia, każde z nich musi zmagać się z wieloma problemami, kłopotami, przeciwnościami losu. Wzajemna obecność podnosi ich na duchu i zachęca do walki o kolejny dzień.

Język czytanego tekstu jest prosty, charakterystyczny dla wiadomości email. Obfituje w wiele różnych skrótów, a wymieniane wiadomości przyjmują często krótką formę. Niejednokrotnie irytowało mnie jednak nawiązanie do tekstów różnych artystów. W tym przypadku pomocne okazały się wyjaśnienia zamieszczone u dołu strony. Kolejnym elementem, który nie przypadł mi do gustu są niektóre wyrażenia autorów tekstu, np. „tuli tuli”. Jak dla mnie jest to dosyć dziecinny zwrot, który brzmi śmiesznie w ustach tak dojrzałych ludzi.

Podsumowując „Przeminęło z mailem” to ciekawa, oryginalna i nietuzinkowa historia, ukazująca nam fragment życia dwojga ludzi, którzy niosą ze sobą mnóstwo życiowych doświadczeń. 

Powieść pomimo drobnych mankamentów polecam i zachęcam do lektury.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

niedziela, 30 lipca 2017

159. "Moje wielkie ruskie wesele"



Autor: Anna Mandes-Tarasov
Tytuł: „Moje wielkie ruskie wesele”
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Ilość stron: 288


Wstąpienie w związek małżeński jest jednym z najważniejszych oraz najpiękniejszych wydarzeń w życiu człowieka. Jest to moment wielkiego szczęścia, radości oraz miłości towarzyszącej przyszłym małżonkom. Zastanawialiście się może kiedyś jak wiele trudu i zaangażowania wymagają przygotowania do tego wielkiego dnia. Tuż przed ślubem narzeczeni oraz ich rodziny mają wiele spraw do załatwienie, a każda z nich odgrywa bardzo ważną rolę w tym ślubnym zamieszaniu. Wybór sukni, garnituru, zarezerwowanie odpowiedniego lokalu to tylko niektóre elementy przedślubnej gorączki. Tych zadań jest o wiele, wiele więcej i nie sposób ich wymienić.

Kiedy więc w zapowiedziach Wydawnictwa Edipresse Książki zobaczyłam powieść Anny Mandes-Tarasov wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Zaintrygował mnie już sam tytuł, do tego ciekawy opis oraz okładka, która przykuwa wzrok. Już od samego początku zastanawiałam się co też kryje wnętrze książki. Zastanawiałam się jak też może wyglądać to „ruskie wesele”. 

Główną bohaterką jest Anna, pracująca w redakcji jednego z czasopism kobiecych. W trakcie wyjazdu na stypendium do Paryża poznaje ona Miszę- obywatela Federacji Rosyjskiej, z którym obecnie zamierza wstąpić w związek małżeński. Jej decyzja nie budzi jednak większego entuzjazmu wśród rodziny oraz przyjaciół dziewczyny. Pojawia się wiele uprzedzeń w związku z narodowością mężczyzny. Jednak wobec podjętej decyzji rozpoczynają się przygotowania do wielkiego wesela. Nie obejdzie się jednak i bez kłopotów, jakie pojawią na drodze młodej pary.

Powieść w niezwykle zabawny oraz humorystyczny sposób przedstawia nam stereotypowe podejście do mieszanych związków. Tutaj akurat mamy do czynienia z Polką oraz Rosjaninem. W wielu kręgach towarzyskich taka param wywołuje duże niezadowolenie, co dla niektórych stanowi wielki skandal. Niejednokrotnie w trakcie rozmów do głosu dochodzi historia, czy też polityka oraz związana z tym niechęć w stosunku do Rosjan. W tym przypadku narzeczonych dzieli wszystko. Odmienna narodowość, kultura, religia, a nawet język. Oboje pochodzą z dwóch różnych światów. Jednak wszystko to nie stanowi dla młodych przeszkody w zbudowaniu idealnego związku.

W książce znajdziemy barwny obraz Polski i Rosji- dwóch jakże różnych krajów, które w wielu sferach stanowią swoje zupełne przeciwieństwo. Autorka przedstawia nam również Paryż- miasto nowoczesne, wielokulturowe. Miasto, w którym narodziła się miłość głównych bohaterów.

Prosty, plastyczny język oraz zabawne sytuacje powodują, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Ciekawa fabuła oraz dynamiczna akcja przykuwają uwagę i sprawiają, że z każdą kolejną stroną powieść jeszcze bardziej rozbudza naszą ciekawość. Fabuła jest dopracowana przez autorkę w każdym szczególe, a ciekawe dialogi, obfitują w wiele różnych emocji. 

Podsumowując „Moje wielkie ruskie wesele’ to niezwykle oryginalna historia, która w zabawny sposób ukazuje nam przygotowania do wesela Polki i Rosjanina. Nie brakuje tutaj humoru i dobrej zabawy. Jest to lekka lektura w sam raz na letnie, wakacyjne dni.

Powieść polecam i zachęcam do lektury.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.

158. "Grzech pierworodny"



Autor: Anna Szafrańska
Tytuł: „Grzech pierworodny”
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 392

 
Po lekturze „Widma grzechu” Anny Szafrańskiej byłam zachwycona historią, jaką stworzyła na kartach powieści. Jest to z pewnością świetny debiut literacki. Z wielka niecierpliwością wyczekiwałam chwili, w której będę mogła sięgnąć po kolejną część i poznać dalsze losy moich ulubionych bohaterów. Zaintrygował mnie już sam tytuł- „Grzech pierworodny”, do tego śliczna okładka, która przykuwa wzrok. Po prostu musiałam sięgnąć po tę książkę.

Nelka Augustyniak jest dobrą córką i siostrą i jeszcze lepszą przyjaciółką. Świetnie wykonuje swoją rolę przewodniczącej szkoły. Powierzone jej obowiązki realizuje z wielkim zaangażowaniem i sumiennością. Natomiast Gilbert Kraszewski to chłopak z trudną przeszłością, którego bardzo łatwo ponoszą emocje, a skrywana tajemnica ciągle ciąży nad jego życiem. Oboje tak naprawdę posiadają różne charaktery, pochodzą z dwóch zupełnie innych światów. A jednak to właśnie ich połączyło głębokie uczucie. Miłość oraz ich plany niejednokrotnie zostaną wystawione na próbę. Czy zakochanym uda się pokonać problemy, jakie pojawią się na ich drodze? Czy tajemnica skrywana przez rodziny rozdzieli nastolatków?

„Grzech pierworodny” to słodko-gorzka opowieść o miłości, namiętności, pożądaniu i wielkim poświęceniu. O dojrzewaniu do podjęcia trudnych decyzji, które zmienią życie wielu osób. Młodzi kochają się tak mocno, że nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Dla siebie są gotowi do największych poświęceń. Dla miłości zrezygnują z własnych marzeń, pragnień, własnej przeszłości i tożsamości. Jednak, czy to wystarczy, aby naprawić błędy popełnione przez ich rodziny?

To także historia prawdziwej przyjaźni, jaka łączy Nel oraz Olgę. Obie dziewczyny traktują się jak siostry. Wspierają się w chwilach smutku, jak i radości. Bez względu na wszystko stoją za sobą murem. Lojalne, oddane, wierne, umiejące dochować powierzonych sekretów. Cóż jednym słowem są wzorem idealnych przyjaciółek.

Ciekawy element tej powieści stanowi z pewnością wątek zwaśnionych rodzin, który od razu przywołuje mi na myśl ”Romea i Julię”- tragicznych kochanków, których połączyła dopiero śmierć. W tej historii rodzina Capuletih oraz Monteccih zostaje zastąpiona rodziną Augustyniaków i Kraszewskich, zaś uczucie głównych bohaterów nie jest z góry skazane na klęskę. Pikanterii i ciekawości powieści dodaje skrywana tajemnica, która zaskakuje. Od początku lektury nie mogłam doczekać się momentu, w którym razem z panną Augustyniak odkryję skrywany sekret.

Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Barwny, plastyczny styl autorki pobudza wyobraźnię i sprawia, że czujemy się niemal uczestnikami zdarzeń przedstawionych w książce. Ciekawe, zabawne, czasem poważne dialogi obfitują w wiele różnych emocji. Śmieszą i bawią do łez. Zaś postacie są niezwykle realistyczne, to zwyczajni nastolatkowie, posiadający swoje problemy, wzloty i upadki. Są oni doskonale wykreowani pod względem psychologicznym. Większość z nich już od samego początku budzi naszą sympatię.

Podsumowując „Grzech pierworodny” to niezwykle emocjonująca lektura, z gatunku New Adult. Znajdziecie tutaj wielką miłość, namiętność i pożądanie, nienawiść i tajemnicę skrywaną przez wiele długich lat. 

Powieść polecam i zachęcam do sięgnięcia po nią. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

piątek, 28 lipca 2017

157. "Do zobaczenia nigdy"



Autor: Eric Lindstrom
Tytuł: „Do zobaczenia nigdy”
Wydawnictwo: YA!
Ilość stron: 336


„Do zobaczenia nigdy” Erica Lindstroma to mądra i poruszająca historia o przyjaźni, która w życiu każdego z nas odgrywa ważną rolę, o dorastaniu i dojrzewaniu do podejmowania ważnych, życiowych decyzji oraz przekraczaniu kolejnych barier, w związku z chorobą. To historia niewidomej dziewczyny, która ma odwagę marzyć i realizować własne pasje. Próbuje być samodzielna, na tyle na ile pozwalają jej możliwości. Uświadamia nam ona, że nawet brak wzroku nie jest w stanie przekreślić naszych marzeń, a i życie  osoby pozbawionej tego zmysłu może być barwne i kolorowe.

Parker Grant jest niewidomą sierotą, która w wypadku samochodowym straciła matkę, a jej ojciec popełnił samobójstwo. Do tego jej najlepszy przyjaciel- Scott zawiódł jej zaufanie. Jednak bez względu na wszystko dziewczyna stara się być twarda i próbuje cieszyć się życiem. Razem z przyjaciółką prowadzi w szkole kącik życiowych porad, w wolnych chwilach oddaje się swojej pasji, jaką stanowi bieganie. Wszystko to ma odwrócić jej uwagę od nękających ją problemów. Zdaje sobie jednak sprawę, że przed nimi nie da się uciec. W końcu będzie się musiała zmierzyć z przeszłością oraz swoimi uczuciami. Co tak naprawdę kryje się za zachowaniem Scotta? Co przytrafiło się jej ojcu?

Powieść pomimo trudnej tematyki czyta się szybko i przyjemnie. Z pewnością wpływa na to prosty, plastyczny styl autora. Wszystkie zdarzenia obserwujemy z perspektywy osoby niewidomej. Jesteśmy świadkami trudnych sytuacji, z jakimi musi zmierzyć się dziewczyna. Brak wzroku nie jest dla niej przeszkodą do bycia samodzielną. Pragnie ona żyć tak, jak jej rówieśnicy. Umawiać się na randki, przeżywać pierwsze miłości, spotykać się z przyjaciółmi, biegać… Tak przyziemne dla niej sprawy wymagają od niej jednak o wiele większego wysiłku.

Parker nie zamierza się poddawać. Realizuje własne marzenia i pasje. Każdego dnia, rano wybiera się na trening, samodzielnie przebiegając znaną jej już trasę. Ćwiczy własną wytrwałość. Nie przejmuje się niebezpieczeństwem, jakie może grozić osobie niepełnosprawnej. Jej upór i odwaga zasługują na uznanie. 

Historia Parker i Scotta pokazuje nam, że nie zawsze wszystko jest takie, jak nam się wydaje. Źle zrozumiane słowa, gesty mogą zmienić czyjeś życie na zawsze. To co z naszej perspektywy wydaje się tragedią, może wyglądać zupełnie inaczej. Dlatego powinniśmy starać się zrozumieć i wysłuchać również tę drugą stronę, chociaż nie jest to łatwe.

„Do zobaczenia nigdy” to powieść, którą warto przeczytać, chociażby ze względu na tematykę, jaką porusza. Bowiem losy Parker pokazują nam z jak wieloma trudnościami musi zmagać się osoba niewidoma. Aby żyć podobnie jak my, musi ona wkładać we wszystko o wiele więcej wysiłku. Dlatego każdy z nas powinien docenić, jak wielkim skarbem jest zmysł wzroku.

Powieść polecam i zachęcam do lektury.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu YA!